O autorze
Mama Leona i Adasia. Autorka bloga efcia.com. Miłośniczka zdrowego i aktywnego trybu życia. Nie może usiedzieć w jednym miejscu. Kocha podróże.

Nie idziemy w gości

archiwum prywatne
Zazwyczaj na wszelkie imprezy chodzimy z dziećmi. Chcemy im pokazać, że jest coś poza domem i placem zabaw. Chłopcy byli z nami na ślubach i weselach, odwiedzamy z nimi restauracje, a malutki Leo był nawet na imprezach na wyższym szczeblu. Staramy się, żeby takie wyjście nie było nieprzyjemne ani dla nas, ani dla dzieci. Tak organizujemy pobyt, żeby każdy czuł się komfortowo. I dlatego jest właśnie jedno miejsce, do którego chodzimy niezbyt chętnie. Nie lubię odwiedzać znajomych, którzy nie mają dzieci.

Oczywiście doceniam wszelkie tego typu zaproszenia, bo odkąd zostałam mamą czasu mam mniej i cierpią na tym właśnie moi znajomi. I nie chodzi o to, że brak tematów do rozmowy – bo po tak długiej przerwie można by gadać i gadać. Nie przesądzają o tym też moje czy dzieci preferencje żywieniowe. Nie są przeszkodą utrudnienia organizacyjne jak dotarcie na miejsce, bo jestem mobilną mamą i z chłopcami przemierzamy cały świat.

to o co właściwie chodzi?
Celem takiego spotkania jest rozmowa. A rozmowa wymaga tego, żeby skupić się na partnerze. Na obcym terenie, a już na pewno w domu, gdzie dzieci nie ma, na co dzień, sprawa jest utrudniona. Moje dzieci wyjątkowo entuzjastycznie reagują na towarzystwo, a radość swoją wyrażają biegając, śmiejąc się, robiąc przewroty w przód i w tył. Istne szaleństwo, przez kilkanaście pierwszych minut trzeba pomóc im odnaleźć się w nowej sytuacji.

Następnie nadchodzi faza zainteresowania nowym miejscem. Wyrzucanie ziemi z doniczek, wspinanie się na stoły, krzesła i komody. Zaglądanie do szafek i szuflad. Mimo, że uczę ich, gdzie jest granica własności i prywatności, to na fali emocji ciężko im zapanować nad instynktem odkrywcy.


gość w dom
Nasz dom jest bezpieczny. Wszelkie niebezpieczne przedmioty są już usunięte lub będą schowane. Dzieci znają zasady jakie u nas panują i wiedzą jakie są granice zabawy. Dzięki temu, nawet jak robię Ci kawę i nie widzę co oni właśnie robią, to wiem, że nic złego stać im się nie powinno. Jeśli rozmawiamy o ostatnim odcinku Gry o Tron, a chłopcy w tym czasie budują swój własny mur, to wiem, że szkód na majątku nie będzie.

Bądź moim gościem. Dzięki temu jest szansa na ploteczki.
Trwa ładowanie komentarzy...