O autorze
Mama Leona i Adasia. Autorka bloga efcia.com. Miłośniczka zdrowego i aktywnego trybu życia. Nie może usiedzieć w jednym miejscu. Kocha podróże.

A ty czemu nie lubiłaś wuefu?

archiwum prywatne
Zawsze byłam prymuską, nie licząc wychowania fizycznego. O ile w szkole podstawowej ćwiczenia sprawiały mi przyjemność, o tyle w liceum już kombinowałam jakby się wykręcić z tych zajęć. Teraz trudno mi w to uwierzyć. Sport stał się częścią mojego życia.

sporty grupowe
Koszykówka, siatkówka, piłka ręczna, piłka nożna i tak w kółko przez 4 lata. Nie jestem introwertyczką i nie stronię od towarzystwa, ale sporty zespołowe to zupełnie nie moja bajka. Zawsze zgłaszałam się na sędziego, dzięki temu dziś bez problemu liczę gole, wiem co to net i spalony, za to z serwowaniem i rzucaniem do kosza mam problemy. Czy się tym martwię? Niezbyt, ale na wszelkich imprezach towarzyskich omijam sprytnie wspólne granie w siatkę.



Moją niechęć do wychowania fizycznego w liceum wzmagało niezrozumienie nauczycieli, że mimo predyspozycji do gry w kosza, zupełnie mi to nie wychodziło.

rywalizacja
Ciepłe miesiące w podstawówce to lekkoatletyka. Prawie biegłam na stadion. Skok w dal, sprinty, sztafeta, bieg przez płotki a nawet rzut piłeczką palantową czy pchnięcie kulą, te dyscypliny rządziły na stadionie. Lubię rywalizować sama ze sobą. Zawsze chciałam pokonywać swoje granice. Przez chwilę nawet należałam do sekcji lekkoatletycznej, gdzie trenowała również Ania Pacholak (Guzowska). Mój dziadziuś nigdy nie zrozumiał, że przerwałam treningi i w telewizji na zawodach oglądał ją, a nie mnie. Moja sportowa kariera została przerwana przez lenistwo, wakacje i zbyt szybko rozbudowujące się mięśnie ud, jak na standardy nastolatki.

idea
Czy to tylko kwestia dyscyplin? Raczej nie. Wszystko zależy od nauczyciela. Warto, żeby prowadzący się zaangażował w zajęcia, zobaczył i zrozumiał dlaczego uczniom nie wychodzi i pomyślał, co zrobić, żeby im pomóc. Wszystkiego można się nauczyć, każde ćwiczenie można robić poprawnie lub nie. Nie chodzi o to, żeby wszyscy byli koszykarzami, tylko żeby mieć szansę się poruszać i pokochać to, żeby nauczyć się ćwiczyć poprawnie. Podoba mi się również idea, że zamiast chodzenia na wuef lub w ramach lepszej oceny, dzieci mogą przynosić bilety/karnety z zajęć, na które chodzą w wolnym czasie. Nie do końca też mogę zrozumieć oceny za sprawność. Jak porównać rzuty do kosza Jasia, który ma trochę ponad metr i Zosi przerastającej mamę o głowę. Dla mnie ważniejsze są postępy czy same uczestnictwo w zajęciach.

forma ponad normę
Powoli wracam do biegania i zaczynam czuć się jak 10-latka, która na zawodach ścigała się z koleżankami. Dla zabawy. Dzięki moim instruktorom Crossfit jestem najbardziej sprawna w swoim życiu. I bardzo żałuje, że nie spotkałam takich zaangażowanych i mądrych sportowców wcześniej. I chciałam zaznaczyć, że nie mam super regularnego planu treningowego, bo czasem robię coś pięć razy w tygodniu, a czasem raz. Nie zawsze mam z kim zostawić dzieci i już nie mogę się doczekać, kiedy będziemy biegać i jeździć na rowerach razem. Ważne jest, żeby pokochać ruch. A reszta pójdzie już z górki.
Trwa ładowanie komentarzy...