O autorze
Mama Leona i Adasia. Autorka bloga efcia.com. Miłośniczka zdrowego i aktywnego trybu życia. Nie może usiedzieć w jednym miejscu. Kocha podróże.

Pozytywny manifest

archiwum własne
Nie walczę z systemem. Nie wierzę w grupę trzymającą władze ani spiski. Nie oznacza to, że jestem biernym obserwatorem. Nie jest mi wszystko jedno, ale zmieniam świat pozytywnym nastawieniem i uśmiechem.

Staram się, aby moim życiem nie rządziły emocje. W naszej rodzinie jestem tą stroną która wnosi racjonalność. Analizuję, liczę, rozważam wady i zalety. Nie oznacza to, że zupełnie brak mi spontaniczności.

Nie cierpię negatywnych emocji, które mnie otaczają. Narzekanie na wszystko, szukanie spisków, zazdrość, zawiść. A ja na przekór się uśmiecham. Kocham być mamą, lubię mieć zajęty cały dzień, chcę mieć co robić. Dzięki temu doceniam chwile jak ta, mąż w pracy a synowie śpią w tym samym czasie. Jasne, że czasem mam wszystkiego dość. Oczywiście, że zdarza mi się krzyknąć albo kopnąć leżące na środku pokoju skarpetki. Są chwile, gdy chciałabym się zamknąć w łazience i nie otwierać już drzwi. Dzięki partnerowi i dzieciom moje życie jest ciekawe i nieprzewidywalne, pełne. Nie jestem sama, jestem odpowiedzialna za moją rodzinę i jest mi z tym dobrze.

Chciałabym, aby moje dzieci również były pozytywne, umiały wyrażać emocje, nie były biernymi uczestnikami. Tym bardziej walczę ze swoimi słabościami, uczę się pokazywać złość i smutek, bo najlepiej uczyć na własnym przykładzie. Pokazuje im świat, rozbudzam ciekawość i po raz setny odpowiadam „Tak, ludzie mają kości.” Chodzimy na wybory i do muzeum. Na pikniki naukowe i do teatru. Rozmawiamy, przytulamy się i bawimy. Dużo wygłupiamy i śmiejemy.

Czasem się kłócimy i złościmy, ważne że się dogadujemy i wszyscy wiemy, że kochamy się, bo jesteśmy rodziną. Nie kochamy się za coś, kochamy się po prostu. Wiemy, że możemy na siebie liczyć, chociaż najlepiej liczyć na siebie samego. I całą tą mądrość chcę przekazać swoim dzieciom.
Trwa ładowanie komentarzy...